Historia z palca wyssana…a może jednak nie…
sobota Grudzień 10th 2016

Kategorie

Ciekawe strony

Treści własne

Archiwa

Coraz bliżej końca

Przez następne dni Agnieszka powoli oswajała się z myślą, że zbliża się sesja, ale nie było to jej jedyne zmartwienie, bowiem nadszedł dzień kiedy trzeba było poinformować Jabbę, że nikt nie chce z nią przedłużać umowy o najem mieszkania. Agnieszka, Chłopak i koleżanka UWT pod nieobecność uciążliwej współlokatorki usiedli w kuchni i skonsultowali co począć w tej trudnej sytuacji. UWT od razu oznajmiła, że ona więcej nie chce mieszkać z Jabbą, ale nie powie jej tego  bo boi się jej reakcji, nie wiadomo jak ten dziwny stwór zareaguje na taką wiadomość, kto wie może zacznie krzyczeć, denerwować się, pluć jadem czy coś.

Aga westchnęła po czym stwierdziła, że weźmie wszystko na siebie- co jej zależy, dlatego też udała się do siebie do pokoju i długo zastanawiała się nad najlepszym momentem, w którym mogłaby ogłosić Jabbie niemiłą nowinę tak by sama jak najmniej przy tym ucierpiała (bądź co bądź Aga też obawiała się reakcji tej kreatury).

Minęło kilka dni gdy nadszedł TEN dzień. Agnieszka wróciła z uczelni zdziwiona, że na mieszkaniu tak cicho, uciążliwa współlokatorka nie słucha piosenek pedalskich zespołów, tym bardziej sama nic nie śpiewała… ”coś jest nie tak” pomyślała wchodząc do pokoju.

-Nie ma Jabby?- zapytała chłopaka siedzącego jak zwykle przed komputerem.

-Jest- podniósł oczy znad monitora i uśmiechnął się- przyszła jakąś godzinę temu cała opuchnięta, dowiedziałem się, że wyrywali jej ósemkę i nafaszerowali ją jakimiś środkami znieczulającymi, kręciło jej się w głowie więc poszła spać.

-Aha, biedna kobieta- słowa, które wypłynęły z ust naszej bohaterki bynajmniej nie wyrażały jej współczucia. Agnieszka poszła do kuchni i przygotowała sobie posiłek, który następnie skosztowała w pokoju, a talerz odłożyła na stół z myślą, że zaraz pójdzie go umyć. Tak zwane „zaraz” trochę się przeciągnęło i jakieś dwie godziny później Aga weszła do kuchni by pozmywać, pech chciał, że na krześle siedziała Jabba i od razu zaczęła rozmowę:

-Ładnie mnie urządzili co nie?

-Przepraszam, ale nie rozumiem- Agnieszka faktycznie nie wiedziała o co jej chodzi.

-No patrz jak spuchłam, cała prawa strona.

-Wiesz… nie obraź się ale nie widzę- przyznać trzeba, że nie było to kłamstwo- dziewczyna była tak brzydka i gruba, że Agnieszka nie zauważyła opuchlizny. Jabba w tym momencie zaczęła pokazywać Adze gdzie spuchła i  opowiadać o wyrywaniu zęba, a młodej studentce w tym momencie wpadł wspaniały pomysł do głowy. Uznała, że jeżeli ona jest obolała i zaspana to hipotetycznie nie powinna się zdenerwować gdy usłyszy o nieprzedłużaniu umowy, postanowiła swój plan wprowadzić w życie. Poczekała aż gadatliwa współlokatorka skończyła mówić i napomknęła coś o tym, że pójdzie spać, po czym sama zabrała głos.

-Aha, jeszcze jedno, jest taka sprawa… UWT nie  chce z Tobą mieszkać, my z Chłopakiem zresztą też, tak że nie przedłużamy z Tobą umowy… no to tyle, pa.

-A, no dobra, spoko, ale dzięki, że powiedziałaś mi wcześniej tak, że mam czas na znalezienie czegoś innego.

SZOK!! Wszystko poszło zgodnie z planem. Nie denerwowała się, nie krzyczała, nic z tych rzeczy. Odwróciła się na pięcie i poszła do swojego pokoju.

O dzwonieniu po karetkę

Zbliżały się święta, więc Agnieszka zrobiła sobie dłuższy weekend, wróciła do domu opuszczając parę zajęć, dostała jednak telefon od koleżanki, że musi do dziekanatu iść po coś tam. Gdybym napisała, że Agnieszka była zdenerwowana to skłamałabym, musiałabym użyć wulgaryzmu by określić stopień niezadowolenia młodej studentki, ale cóż mus to mus. Stwierdziła, że weźmie siostrę, jej kolegę i wspólnie zrobią sobie kilkugodzinną wycieczkę pociągiem.

Dojechali, Aga załatwiła co miała załatwić, padła więc propozycja by iść na mieszkanie, zamówić pizze i kupić piwo (tak jakby nie można było iść do pizzerii). Pizza to był tylko pretekst, tak naprawdę Siostra i Kolega chcieli zobaczyć Jabbę, Agnieszce nie było to na rękę, ale zgodziła się z zamian za to, że oni zgodzili się z nią tu przyjechać. Poszli więc na mieszkanie, zamówili pizze i nie musieli długo czekać, po kilku minutach ktoś zapukał do drzwi.

-Proszę!!

-No hej- weszła Jabba, mała brzydka rozczochrana w za ciasnej bluzce, mina Siostry i Kolegi bezcenna- było to zaskoczenie pomieszane z obrzydzeniem i rozbawieniem, ta jednak chyba nie zwróciła na to uwagi, bo jak katarynka zaczęła nawijać- Słuchaj no Aga, bo wiesz, ten gościu tam z naprzeciwka to on chyba psychiczny jest, wiesz, podchodzi do mnie i coś chce, ja mu mówię, żeby się odczepił a on nic, ja nie chcę żeby on mi się tu awanturował jeszcze jedna taka akcja i ja dzwonie po karetkę, naprawdę. Tak, że wiesz, jakby Ci coś gadał to generalnie spuść go na bambus, a jak nie da sobie siana to ja seryjnie dzwonie po karetkę bo tak być nie może, ja sobie na coś takiego nie pozwolę, tak, że wiesz, jakby co to generalnie spuść go na bambus a ja, jak co to dzwonie po karetkę, okej?

-Jasne spoko- Agnieszka nie bardzo wiedziała o co jej chodzi, że niby po jaką karetkę i na jaki bambus ma go spuścić i co to za słowo „seryjnie”? Jednak chciała jej się pozbyć, więc po przytakiwała i Jabba poszła.

Prawda jest taka, że sąsiad z na przeciwka to był bardzo miły facet, taki starszy, co prawda często zagadywał i wypytywał na ile przyjechali, czy zjeżdżają do domu na święta i tego typu rzeczy, ale problemów nigdy z nim nie było. Kiedyś nawet pożyczył Adze i jej Chłopakowi śrubokręty, więc czemu teraz miałaby „spuszczać go na bambus” lub „dzwonić po karetkę”? cokolwiek  to znaczy.

Tak czy owak Siostra i Kolega zaniemówili, siedzieli z szeroko otwartymi ustami, gdyby byli na łące jakiś owad bez problemu wpadłby do ich gardeł.  Nagle Siostra przemówiła:

-Aga, to jest ta „dziewczyna” która się wprowadziła?

-Jasne, ale przecież mówiłam, że jest dziwna.

-Ona nie jest dziwna, to jakiś przybysz.

-No taka Jabba :-)

Kolega westchnął głośno (dotąd nie dawał znaków życia, na szczęście nie umarł na skutek doznanego szoku)

-Takiej dziewczyny to bym nie chciał nawet gdyby mi niebotyczne sumy dopłacali.

Wyścig do łazienki

 

Następny dzień rano, budzik zadzwonił o 7.55 Agnieszka musiała się szybko zerwać z łóżka, ciuchy pod pachę i biegiem do łazienki. Co dzień rano dziewczyna miała mały stres czy zdąży, bo jak nie zdąży do łazienki to na zajęcia też się spóźni, a przecież nie każdy wykładowca toleruje takich. Pytanie jednak brzmi: dlaczego Agnieszka co dzień się tak spieszyła? Ano dlatego, że Jabba co dzień po usłyszeniu czyjegoś budzika równie szybko zrywała się na nogi i biegła do łazienki (Aga kilka razy była za wolna zwłaszcza w pierwszych dniach mieszkania) po to by siedzieć w niej jakieś 10 do 15 minut zdaje się nic nie robiąc. Cisza, totalna cisza w łazience, Agnieszka czekała spokojnie aż współlokatorka wyjdzie, myślała sobie „może też gdzieś wychodzi i poszła się myć, a może po prostu załatwia potrzeby fizjologiczne” jednak nie było słychać ani lejącej się wody, spłuczki od toalety, ani też jakiegokolwiek poruszania się człowieka po pomieszczeniu.

Wskazówki zegara ogłosiły, że minęło 15 minut, koleżanka wyszła z łazienki „cześć” rzuciła zaspanym, zachrypłym głosem, po czym poszła do pokoju i położyła się spać. Sytuacja powtarzała się za każdym razem gdy ktoś szedł do łazienki, po Agnieszce wstawała koleżanka UWT, potem Chłopak, a Jabba za każdym razem polowała na łazienkę, gdy udało jej się wyprzedzić, któregoś z domowników znów siedziała 15 minut w ciszy w łazience po czym kładła się spać. Fakt co ona tam robiła i dlaczego akurat wtedy gdy ktoś chciał skorzystać był największą zagadką lokatorów, ale przecież nikt się jej nie mógł zapytać, bo łazienka to najbardziej intymne pomieszczenie w mieszkaniu i nikt nie miał prawa interwencji. Myślę, że nawet gdyby ktoś takowe prawo posiadał to niekoniecznie chciałby z niego skorzystać, mógłby się dowiedzieć rzeczy, których nigdy nie chciałby usłyszeć, potem wpłynęło by to niekorzystnie na jego psychikę i życie już nie byłoby takie jak dotychczas. Wniosek był taki, że nie warto było ryzykować utraty zdrowia psychicznego, lepiej zrobić sobie poranny wyścig do łazienki, trochę ruchu jeszcze nikomu nie zaszkodziło.

Ciąg dalszy

Mijały dnie za dniem, Jabba coraz bardziej denerwowała swoich współlokatorów, a ci obmyślali chytry plan jak się jej pozbyć, co wymyślić by nie dopuścić do przedłużenia z nią umowy na następny rok. Logicznie rzecz biorąc nikt by raczej nie wytrzymał jeszcze 10 miesięcy z tą karykaturą człowieka, Agnieszka chciała mieć spokojne mieszkanie, takie jak jeszcze parę miesięcy temu, postanowiła, że będzie dążyć do wyeliminowania zbędnego balastu. Właśnie siedziała sobie spokojnie w łazience i obmyślała strategię działania, gdy Jabba odebrała telefon, siódme poty oblały naszą bohaterkę, sam głos Nowej przyprawiał ją o dreszcze oraz doprowadzał do przejawiania się instynktu mordercy, musiała się jednak opanować, w końcu morderstwo nie wchodziło w rachubę. Postanowiła lekceważyć odgłosy dochodzące z kuchni, nawet przez kilka minut jej się to udawało, w pewnym momencie coś się przebiło do świadomości Agnieszki- dwa słowa powtarzane kilkakrotnie jak w reklamach by słuchacz mimo woli zapamiętał nazwę promowanej marki, z tym, że tu nie było nazwy produktu, ani nie była to reklama- Jabba powtarzała parę razy: „Kinga musisz”, „Kinga musisz”, „Kinga musisz”. Te słowa przebijały się przez barierę ochronną umysłu Agnieszki, ryły się jej przez uszy do mózgu gdzie zostały i odbijały się echem, w końcu musiała się poddać i zaczęła słuchać jakże ekscytującej rozmowy swojej tak znienawidzonej współlokatorki, a to co usłyszała zadziwiło ją i doprowadziło do niekoniecznie uzasadnionego śmiechu. „Kinga musisz, musisz wyrzec się tej miłości, Kinga musisz, Kinga musisz, słuchaj, Ty musisz wyrzec się tej miłości do Lejli, to przez niego te wszystkie Twoje manifestacje, ja pamiętam jaką Ty byłaś fajną dziewczyną zanim go poznałaś, Kinga musisz, musisz wyrzec się tej miłości i oddać swoje życie Panu Jezusowi, jak ja to kiedyś zrobiłam, Kinga musisz się pozbyć wszystkich medalionów szatana jak ja kiedyś, wyrzuć je odrzuć miłość Lejli. Ty masz lepiej niż ja, bo ja sama musiałam się z czymś takim uporać, nikt mi nie pomógł, a przy Tobie jesteśmy my, Kinga musisz wyrzec się tej miłości, ja Cię umówię, mam znajomego księdza egzorcystę tylko musisz pozbyć się wszystkich medalionów szatana i oddać życie Panu Jezusowi, Kinga musisz, słyszysz, Kinga musisz”. Ach jakże dziwna była ta rozmowa, Agnieszka nie wiedziała co o tym sądzić, śmiała się z początku po czym zaczęła się zastanawiać czy koleżanka przypadkiem nie należy do jakiejś sekty. Tak czy inaczej, pierwsze co jej przez głowę przebiegło to nic nie znacząca myśl: „o szaleństwo”, chwilę później wyszła z łazienki i od razu poszła do swojego chłopaka, z którym współdzieliła pokój, jeżeli on też słyszał rozmowę to ponabijają się razem z Jabby, będzie wesoło.
-słyszałeś?
Nie musiał się pytać co słyszał bo to było pewne o co chodzi:
-noo słyszałem, ona jest jakaś nienormalna, rzekłbym nawet popierdolona.
-myślisz, że należy do jakiejś sekty?
-co Ty! Za głupia jest- tutaj uśmiechnął się tak szyderczo (Agnieszka to lubiła)- żeby posłuchać przerwałem nawet grę na chwilę, z tym, że podpierniczyli mi przez to moby- no tak, chłopak Agnieszki grał w grę MMO RPG, dopiero co wyszedł polski serwer, jeżeli Chłopak zostawił swoją cycatą Czarną Elfkę to znaczy, że rozmowa Nowej naprawdę była spektakularnym wydarzeniem w tym małym krakowskim mieszkanku.

kolejne dni

Dziewczyna (chyba) mała, brzydka, gruba, wyglądem przypominająca Jabbę ze Star Warsów zamieszkała w pokoju z koleżanką, która ujdzie w tłumie (nazwijmy ją może w skrócie UWT). UWT była cichą osobą niewychodzącą z pokoju, wiecznie siedzącą w książkach, mało się odzywającą, bywało tak, że Agnieszka wraz ze swoim chłopakiem nie widzieli jej przez cały tydzień- totalne przeciwieństwo Jabby. Ta nowa już pierwszego dnia kilkanaście razy zapukała do drzwi Agnieszki pytając się o podstawowe rzeczy i gadając o swoim życiu: „o! masz wodę niegazowaną, bo wiesz, generalnie to ja nie lubię wody niegazowanej, wolę gazowaną, bo tylko taką ugaszę pragnienie” jej obrzydliwa twarz wykrzywiała się dziwnie gdy ta gadała, mrużyła oczy co powodowało, że jakby zanikały na jej twarzy tworząc tylko małe szparki pozbawione rzęs, kręciła przy tym dziwnie głową rozrzucając na boki rzadkie, wiecznie rozczochrane włosy, wyglądem przypominała pijanego trola. Ponadto włączała nawiedzone piosenki i miłości i śpiewała razem z wokalistami mającymi głosy jakby ich kilkakrotnie kastrowano, zresztą Jabba wcale nie śpiewała lepiej- fałsz mieszał się z wysokimi tonami, a ona sama wczuwała się i robiła miny jakby zmagała się z długotrwałym zatwardzeniem.
Ciężkie to były chwile dla naszej Agnieszki, dziewczyna za każdym razem gdy patrzyła się na tą kreaturę zastanawiała się: „za jakie grzechy?” Doprowadziło to do sytuacji, w której Agnieszka zaczęła przychylniejszym okiem spoglądać na koleżankę UWT, myślę, że nie przesadzę, mówiąc, że Aga zaczęła się nawet w duchu litować nad nią, ale na tym się skończyło bo przecież to i tak już dużo.

Tak to było

Studiowanie w innym mieście i najmowanie mieszkania to nie taka łatwa sprawa, nigdy nie wiesz na kogo trafisz, dlatego przezorna Agnieszka postanowiła nająć kawalerkę wraz ze swoim chłopakiem. Mieszkanko niczego sobie, ładne, składające się z jednego pokoju wraz z kuchnią oraz łazienka- łączna wielkość to mniej niż 20 m2. Żartowałam z tym, że „niczego sobie”, jedyna dobra rzecz to była taka, że byli sami, poza tym zimno, ciasno i drogo co za tym idzie- nie nadawało się do dłuższego mieszkania, umowa od września do czerwca i żegnaj mała kawalerko! Agnieszka poznała trochę ludzi na studiach, więc zdecydowała się wynajmować mieszkanie dwu pokojowe z chłopakiem i dwiema koleżankami; to dopiero coś!
Mała przestrzeń w bloku potrafi cieszyć tym, że jest ciepło w zimie, za ścianą obok mieszka przyjaciółka oraz koleżanka, która jak to mówią ujdzie w tłumie. Agnieszce wydawało się, że mieszkanie z innymi osobami nie jest takie złe, do czasu aż przyjaciółki nie wyrzucili ze studiów, co za ironia losu, zdać przedmioty historyczne a wylecieć przez lektorat z języka… Cóż, potrzeba było kogoś nowego do pokoju obok, w środku roku akademickiego nie jest łatwo, dlatego Agnieszka i jej współlokatorzy brali kogokolwiek, momentalnie przekonali się, że spadło na nich największe nieszczęście z największych nieszczęść świata.